Bunt Młodych – Inny wymiar

Sep 24, 2017 | Mateusz

Bunt Młodych – Inny wymiar

Spójrz! Rozejrzyj się wokół. Czy podoba Ci się świat, w którym żyjesz? Jeśli sięgasz po to pismo i czytasz ten artykuł, to na 95% Twoja odpowiedź brzmi – nie. Jesteś buntownikiem? Wszyscy jesteśmy. To żadne wyróżnienie. Chcemy być inni niż ten świat. Robimy wiele by od niego się odróżnić jednocześnie sami poprzez to go kreując.


Wszyscy? Znajomy pali trawkę, inny zostaje aktywistą partii Razem, koleżanka udziela się w Młodzieży Wszechpolskiej, a młodszy o rok kuzyn co miesiąc zmienia kobietę. Sąsiad, w Twoim wieku jest kibolem. Koleżanka z dawno ukończonej podstawówki broni praw zwierząt. Większość równieśników olewa wszystko i wszystkich lub ma swoją małą specjalność, której bez reszty się poświęca. Tak. Niemal wszyscy jesteśmy buntownikami. Tak patrzą na nas starsi.  Nic dziwnego – my sami, w większości już nie dalej jak za 20 , 30 lat siedząc pewnego popołudnia w fotelu, ospale przeciągając się, oddamy zadumie nad ciężkim życiem(kredyt, dzieci, dom, ciężka praca) po czym każdy z nas przywoła wspomnienia sprzed lat. Lata młodości, lata walki z rzeczywistością – Tak! Właśnie wtedy szedłem pod prąd, a nie z prądem. Wtedy wolność pozwalała mi nie poddawać się codzienności lecz szukać przyjemności, rozrywki, przygody, rówieśników. Wówczas też zdasz sobie sprawę, że choć tamten czas upłynął bezpowrotnie to każda z tych chwil stała się podwaliną pod budowę tego kim wówczas będę.

Jednak jeśli czytasz ten tekst i masz w rękach tą gazetę to znaczy, że należysz do garstki szczęśliwców, których bunt ma szansę wydać dobre owoce.  To znaczy, że nie przemieni się tylko w ulotne wspomnienie ale zostawi ślad w rzeczywistości. Piętno, które odciśnie Twój bunt na otoczeniu, da pożytek światu, tym którzy żyją razem z Tobą i tym, którzy przyjdą po Tobie. Uwierz, że istnieje lepszy i gorszy bunt. Wszak bunt to tylko zjawisko – to w pewnym sensie psychologiczny aspekt okresu dojrzewania, trwalszy i dłużej od niego żywotny. Mamy prawo nazywać siebie tymi lepszymi buntownikami. Jasne jest, że nie jesteśmy jedyni ale wierzymy, że oddając swój bunt w ofierze Bogu, Ojczyźnie, Narodowi służymy dobru i co najważniejsze prawdzie. Służymy prawdzie, realizując dobrą i sprawdzoną receptę na zmienianie świata, tak by nie stał się on młodszy i bardziej atrakcyjny jak tego chcą zastępy innych niż my młodych buntowników lecz po prostu lepszy,  to znaczy prawy i sprawiedliwy.

Myślisz, że wystarczy zostać patriotą, katolikiem, narodowcem? Że wystarczy sprzyjać „prawicy” i głosować na nią w wyborach? A może za równie szlachetne uważasz czytanie tej gazety lub zakup bluzy z Polską Walczącą? Odpowiesz pytaniem na te pytania – Trzeba wstąpić do Młodzieży Wszechpolskiej, do ONR? Otóż, zmartwię Cię. Nie. To również nie załatwia sprawy. O co więc chodzi autorowi? Czy aby całkiem odleciał? Spokojnie – już rozjaśniam.

Zacznijmy od tego, że wszystkie powyższe postawy to bez wątpienia coś dobrego. Szczytem walki poprzez patriotyzm, nacjonalizm o lepsze jutro jest poświęcenie sporej części swojego życia na działalność w MW, ONR czy Ruchu Narodowym. Jednak niezależnie od tego jak bardzo się zaangażujesz w tą walkę, to by była ona możliwe jak najlepsza powinna się dokonać w nas rewolucja dusz.

 

Pozorna walka o ideał

Czym jest rewolucja duszy? To nic innego jak dążenie do doskonałości. Służba Ideii także poprzez dążenie do osobistego ideału. To nic innego jak przesłanie zawarte w haśle ,,Przez zwycięstwo w sobie, do zwycięstwa w Narodzie”. Niestety nazbyt wielu patriotów/narodowców/katolików albo w ogóle, albo bardzo słabo wprowadza to hasło w życie. Dążyć do ideału można tylko poprzez jeden cel – ciągły rozwój, poświęcenie i co najważniejsze przezwyciężanie słabości. Współcześnie mamy do czynienia z jednej strony, z nachalną promocją miernoty – artystycznej, politycznej, kulturalnej, społecznej. Promocja odbywa się głownie poprzez media ale także przez samonapędzające się pop i subkultury, tudzież trendy społeczne. Z drugiej zaś: z promocją ideału pracownika – zwłaszcza w wielkich korporacjach. Cały otaczający nas świat może być gównem lecz swoje obowiązki zawodowe od 6 do 14, a najlepiej od 6 do 22 musimy wykonywać od A do Z. Nienagannie i precyzyjnie – niekoniecznie po to by przynieść coś dobrego ludziom. Najważniejsze to by wygenerować maksymalny zysk. W tym celu menedżerowie wysyłają setki podwładnych na kolejne szkolenia gdzie obrabiają ich specjaliści od coachingu, treningu personalnego, sztab psychoanalityków i specjalistów od zarządzania „zasobami ludzkimi”. Oni w każdej firmie stosującej nowoczesne strategie walczą by każda ludzka „jednostka siły roboczej” pracowała jak najefektywniej, by zdobyć jak największy zysk. Promuje się też z powodzeniem pewien trend wśród mężczyzn – bądź przystojny, posiadaj dobry samochód, ćwicz na siłowni. Po co? By podobać się kobietą i być prawdziwym „menem”. Wśród kobiet natomiast establishment forsuje trend upodabniania się do wielkich gwiazd – celebrytek. A one jak już na wstępie wspomniane, bardzo często bywają miernotami.

Łatwo zorientujesz się, że promocja i naśladownictwo miernoty nie ma nic wspólnego z dążeniem do doskonałości. Mam nadzieję, że przekonałem Cię, że czytanie męskich tygodników czy robienie kariery w korporacji również tym nie jest. Skoro wiemy już czym rewolucja ducha nie jest, to co więc jest tym właściwym, pożądanym dążeniem do doskonałości? Odpowiedzi należy szukać … Uwaga! Tutaj zaczynają się schody. W religii. W nauczaniu Chrystusa i Kościoła, którego najlepszym moim skromnym zdaniem przedłużeniem, w aspekcie dążenia do doskonałości, na szersze masy jest właśnie(przynajmniej w polskich realiach) Idea Narodowa.

 

Walka Ducha

Prawdziwe samodoskonalenie to tak jak zostało wspomniane – ciągły rozwój, poświęcenie, pokonywanie słabości, karność i samodyscyplina w jednoczesnym zawierzeniu całej tej pracy i walki Chrystusowi. By wejść na tą drogę należy odrzucić słabości będące jednocześnie grzechem – wyzbyć się nałogów oraz co najważniejsze lenistwa i pychy. Niemal całe zło bowiem sprowadza się do jednego grzechu/słabości matki – lenistwa i ojca próżności. Przez lenistwo człowiek robi mało, mniej niż potrzeba by jego życie szło dobrze. Mimo to decyduje się zamiast poświęcić czas na obowiązki to dogodzić sobie odpoczynkiem, próżniactwem czy nałogiem. Potem okazuje się, że ma do wykonania tysiąc rzeczy „na wczoraj”, z uwagi na ich nawał nie jest w stanie zająć się wszystkim naraz w dobry sposób więc popełnia masę błędów. Błędy wpędzają w rozpacz, by ją ukoić znów sięga do nałogu – papieros, seks, alkohol. Traci pewność siebie i poczucie własnej wartości – Szuka więc akceptacji u innych, kiedy nie znajduje jej, załamuje się lub zastępuje je butą i pychą, którą przenosi na innych. Mamy więc człowieka zarobionego i pogrążonego w wewnętrznym duchowym chaosie. Tak zarobieni i zdezorganizowani wewnętrznie szukamy dróg na skróty, jak posiąść przyjaźń, pieniądze, pozycję tanim kosztem by nie napracować się zbytnio bo przecież już teraz jesteśmy tak zapracowani. Szukanie dróg na skróty prowadzi do kłamstwa, ono zaś w zależności od sytuacji wiedzie do zaniku szczerości, uległości, konformizmu. Wpędza w układy, układziki, kolesiostwo, fałszywą przyjaźń, a nawet fałszywą miłość, wykorzystywanie człowieka przez człowieka. Brak czasu lub wypełnianie nielicznych wolnych chwil na przyjemności, które mają zrewanżować wysiłek powoduje, że u człowieka zanika poczucie „duchowości”, tego, że życie ma jakiś głębszy sens – nie ma miejsca na Boga, nie ma miejsca na wartości, nie ma miejsca na prawdziwą sztukę, na solidną pracę, dla rodziny. Dociera do nas tylko to co łatwe i lekkostrawne, tanie i modne. Zamieniamy naszą duszę i głębię w wielki śmietnik. Muszę odpocząć, muszę się napić – jest mi tak ciężko! Efekt? Tysiące załamań nerwowych, rozwodów. Tysiące ateistów lub ludzi „wyzwolonych”. Tysiące przypadków głupoty i zwykłego sku..syństwa. To nasza codzienność, codzienność milionów ludzi! Najlepiej kwitują to słowa wypowiedziane przez All’a Pacino, wcielającego się w diabła w filmie „Adwokat Diabła” – „Próżność to mój ulubiony grzech”.

Chcesz się samodoskonalić? Odrzuć próżność, odrzuć lenistwo – walcz z nim! Zwalczając lenistwo od razu ustąpi pycha, egoizm, zbyt niskie lub zbyt wysokie poczucie własnej wartości. Bądź wojownikiem! Wolny czas, z którym nie wiesz co zrobić poświęć na samodoskonalenie. „Ora et labora” – Pracuj i módl się. Po prostu pracuj nad samym sobą – zacznij uprawiać sport, poszerzać wiedzę, zawalcz z nałogami, spełniaj swoje twórcze marzenia! Stawaj się coraz lepszy w tym co robisz. Schwyć swoje życie w garści i nie pozwól by uciekało Ci na Twoich oczach. Zadbaj o umysł, ciało i przede wszystkim ale nie wyłącznie o duszę. Nie tylko pracuj ale też módl się. Bez zawierzenia drogi do doskonałości, na którą wejdziesz Bogu i bez ciągłego wspierania jej modlitwą nie przejdziesz jej – prędzej czy później słabości znów Cię powalą. Czyż nie postanawiamy sobie z każdym nowym rokiem coraz to nowszych rzeczy? Zacznę trenować, lepiej się uczyć, dbać o dom, spełnię swoje marzenie, na które od dawna nie mam czasu. Dlaczego nic z tego nie wychodzi? Człowiek sam , bez pomocy Boga nie jest w stanie zawalczyć z samym sobą. Jeśli nie połączysz postanowień „dobrej zmiany” z nawróceniem. To Twoje zamiary będą tylko i wyłącznie kolejnym jałowym postanowieniem noworocznym.

 

Tajemnica wiary

Chrześcijańska droga do doskonałości to prosta recepta na zostanie dobrym człowiekiem i chrześcijaninem. Co za tym idzie to prosta(choć bardzo stroma i wyboista) droga do zbawienia, bo tylko ono może być ostatecznym ideałem, którego za życia nie znajdziemy lecz mamy chrześcijański obowiązek szukać. Skoro tak jest to wydawać by się mogło, że kościół powinien mówić o tej nadzwyczaj perspektywicznej drodze, na każdym kroku. Jednak tak nie jest! Dziś jest to niemal kolejna tajemnica wiary. Trudno pojąć dlaczego współczesny kościół nie mówi o „chrześcijańskim samodoskonaleniu”. Dlaczego zakopał hasło „Ora et labora”?! Dlaczego od księdza na kazaniu czy nauce rekolekcyjnej możemy się jedynie usłyszeć po raz tysięczny, ze grzech jest zły, a dobry uczynek dobry, a w społecznym nauczaniu dowiedzieć się, że największym uczynkiem chrześcijańskiego miłosierdzia jest przyjęcie do swego domu islamskich imigrantów.

Dziś kościół promuje kato-hipisów, którzy zamiast pacyfki noszą medalik lub niedzielnych-katolików, których wiara ogranicza się do przychodzenia w niedziele na msze. Tymczasem dziś istnieje wielka potrzeba katolików-wojowników, wyrazistych charakterów i czystych dusz. W końcu katolików autorytetów. Autorytet, męstwo i wyrazistość można wykuwać jedynie poprzez walkę. Walkę z grzechem i słabościami. Pokonywanie samego siebie – „jeśli pokonasz samego siebie, pokonasz każdego”. Nie zbudujemy Wielkiej Polski, nie zbudujemy silnego ruchu narodowego, nie będzie narodowej rewolucji jeśli najpierw nie przeprowadzimy rewolucji swoich dusz. Nie pokonamy naszych ideowych przeciwników w walce o Wielką Polskę jeśli najpierw nie pokonamy samych siebie i głównego wroga – własną próżność.

,,Marność nad marnościami i wszystko marność” jeśli powyższy tekst oceniasz w tych kategoriach to by zrozumieć o czym piszę sięgnij po pozycję Tomasza a Kempis ,, O naśladowaniu Chrystusa”. Coś Ci to mówi? Masz rację, to ta książka, z którą nie rozstawał się Witold Pilecki. Jego życie i śmierć wydaje jej najlepszą recenzję. Nie wahaj się po nią sięgnąć po takiej recenzji! Nie jest długa, a zawarte w niej słowa to w 100% przydatna treść. Jeśli jesteś facetem – to godna polecenia jest książka Johna Eldrega ,,Dzikie Serece”. Czytając też na pewno pojmiesz o co mi chodzi. Więcej niż tysiąc słów powie też krótka broszura: ,,Podstawy narodowego poglądu na świat” W. Kwasieborskiego,  przedwojennego działacza MW i ONR. To właśnie młodzi narodowi radykałowie, założycie ONR i RNR Falanga, czy też młode pokolenie Wszechpolaków i działaczy Stronnictwa Narodowego(min. Adam Doboszyński), w latach 30-tych. Oni doskonale rozumieli walkę o osobisty ideał w służbie Bogu i Narodowi. Nauki i świadectwo życia Św. Maksymiliana Kolbe, patrona MW to również niezbity dowód, że warto walczyć o samodoskonałość w chrześcijańskim wymiarze. Kończąc listę przykładów pożądanych przez nas postaw – kiedyś ktoś ubrał to genialnie w słowa „Wszystko co robię poświęcam Bogu, modlę się o każde kolejne 5 kg do wyciśnięcia na sztandze, powierzam Bogu swoją edukację i wierzę, że prowadzi mnie on po drodze życia tak bym realizował swoje powołanie do służby Narodowi jak najlepiej”.

Mamy wielki skarb! Naszą młodość – możemy ją roztrwonić na przyjemności teraz lub zainwestować w przyszłość oddając nadwyżkę czasu i niedostatek poważnych życiowych zobowiązań(dzieci, dom na utrzymaniu etc) na rzecz walki o lepszego siebie. Zbuntujmy się przeciw samym sobie! Zbuntujmy naszego ducha do walki przeciw pokusom ciała! Wkroczmy na drogę chrześcijańskiej walki z grzechem, o osobisty ideał w służbie Bogu i Narodowi. Wtedy nasz bunt osiągnie największy sens i tytułowy inny, lepszy wymiar młodzieńczego buntu. Niech za podsumowanie posłuży cytat Św. Maksymiliana – ,, Co chwila bądź lepszy. Teraz czas drogi”.

M.

Artykuł pochodzi z dwumiesięcznika: ,,Wszechpolak”, oficjalnego magazynu Młodzieży Wszechpolskiej

https://www.facebook.com/PismoWszechpolak/?fref=ts